przydatne informacje


Sala: siłownia 12 ton - Podpromie

instruktor:
Krystian Kolasa - I dan


Zajęcia dla osób od 18 roku życia

 

dodatkowe informacje:

663 63 77 69

Kolasa.Krystian007@gmail.com

Artykuły

forum

 

 

 

 

terminarz imprez
Nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.
więcej imprez
I oboz sekcyjny Ryoku Dojo

10 lipca - dzień pierwszy

Równo o 9:00 czasu lokalnego cała ekipa Ryoku Dojo stawiła się na stacji PKS w Jarosławiu.
Po przywitaniu, wszyscy dziarsko ruszyliśmy do autobusu, który jak się okazało nie  przejeżdżał przez miejsce przeznaczenia.
Musieliśmy, zatem poczekać na następny pojazd, który startował o 11:45. Czas oczekiwania umilaliśmy sobie rozmową i wygłupami.
Jak wspomniałem wcześniej równo z godziną za piętnaście dwunasta wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy na Radawę.

Gdy dotarliśmy na miejsce Sensei oznajmił, ze teraz czeka nas trzy kilometrowy marsz z obciążeniem. Uśmiechnęliśmy się tylko pod nosem na te jego słowa, bo w końcu jesteśmy Ryoku Dojo Team, więc dla nas taki spacerek to normalka. Po kilkunastu minutach marszu nasz cel podróży, czyli willa 110 w Czerwonej Woli został osiągnięty. Po rozpakowaniu się, nastąpiła szybka zbiórka i bieg leśnymi traktami. Po powrocie nastąpił trening techniczny.

Po treningu czekała nas wyprawa do lasu po drewno. Pożyczoną dwukółką przywieźliśmy tyle drewna, że spokojnie starczyło na ułożenie porządnego stosu, którego ułożeniem, pobłogosławieniem i podpaleniem zajął się nasz sekcyjny inkwizytor. Kiedy czarownica sobie skwierczała na stercie równo ułożonego drewna, towarzystwo zajadało się kiełbaskami
i umiała sobie czas rozmową?

 

···11 lipca - dzień drugi
Wcześnie z rana ruszyliśmy biegiem by rozprostować nasze zbolałe od spania materacach kości. Bieg oraz ćwiczenia rozciągające to jest to co młodzi adepci sztuk walki kochają.
Po powrocie z porannego treningu nastąpiła konsumpcja potraw, z grilla, których przysądzaniem zajął się nasz nieoceniony kucharz amator.;] Po posiłku nastąpiła krótka sjesta, podczas, której narodził się pomysł wyprawy na grzyby. Zatem jak pomyśleliśmy tak też zrobiliśmy i drużyną, w której skład wchodzili: daymio z rodziną i dwóch przybocznych, ruszyliśmy, czym prędzej na polowanie. Wyprawa trwała 1,5h i zaowocowała koszem pełnym grzybów zebranych przez Senseia Krystiana i Panią Senseiową Renatą oraz kilkoma siniakami jakie sprawili sobie nawzajem dwaj przyboczni okładając się nawzajem drewnianymi wakizashi.

Nasze przybycie do obozowiska przywitał gong w który walił nasz wierny gongkista Radek z Lechem w ręce ; ]
W czasie tego  popołudniowego treningu  poznaliśmy takie techniki jak gilotyna, balacha, nikio, tomaenage oraz pozycje dominujące ( to nie to o czym myślicie zbereźnicy ;)

Po treningu  jak zawsze wyprawa po drewno ognisko i przysłowiowe chapnięcie kiełbaski  oraz rozmowy do późnej nocy.

12 Lipca - dzień trzeci

Niestety pogoda nie dopisała. Deszcz, który padał praktycznie cały dzień uniemożliwił nam treningi na świeżym powietrzu. Kiedy deszcz przestał padać tak jak w każdy dzień ruszyliśmy po drewno do lasu, gdzie doszło do spotkania z dzikami. Na szęście demonstracja dzików była pokojowa także obyło się bez konfrontacji. ·Nasz inkwizytor jak zawsze sprawnie poradził sobie z odpaleniem stosu i nie przeszkadzało mu nawet to, że drewno było mokre. Ostatnią noc umililiśmy sobie grając w Warhammera Fantasy Role Playing.

13 lipca - dzień czwarty - ostatni

Rano nastąpiło wielkie pakowanie i przygotowania do odjazdu. Nasza sprawność i spryt pozwolili nam szybko uprzątnac obozowisko i zaoszczędzić trochę czasu, który ochoczo wykorzystaliśmy na wyprawę nad zalew. Jak okazało się na miejscu nie ma zniżek dla ponurego kosiarza.;(
Mimo to czas nad wodą spędziliśmy miło pluskając się i opalając nasze włochate pupy  oraz trenując techniki pustynne. ;)
Wraz z godziną 15:45 opuściliśmy jakże gościną ziemie Radawską w świetnych humorach i nadzieja na powtórzenie zlotu za rok.


A ja ta, byłem i desepradosa z jakże zacną ekipą piłem i ta skromną relację Wam nakreśliłem :)

Paweł Kłak

 

więcej zdjęć w galeri i na blogu

Wróć